Mikrotransakcje w grach wideo.

Temat mikrotransakcji w grach wideo był poruszany tysiące razy, ale postanowiłem, że także przyjrzę się trochę temu tematowi. Niestety, jak przewidywali analitycy z branży, mechanika ta, coraz śmielej wkracza do świat gier komputerowych. 


Mikrotransakcje, to domena gier mobilnych i przede wszystkim produkcji free-to-play. Niestety od jakiegoś czasu, mechanika ta także przenika do tytułów na duże platformy i do gier, za które płacimy z góry spore pieniądze. Mikropłatności można jakoś przeżyć w tytułach free-to-play. 
Choć dość często zdarza się, że twórcy tworząc taką mechanikę, robią to w nieumiejętny sposób. Psuje to balans rozgrywki, między graczami korzystającymi z dodatkowych płatnych bonusów i tymi, którzy tego nie robią. I wtedy mamy do czynienia z tytułem pay-to-play, a nie free-to-play. Niestety często także jest to specjalny zabieg, który ma przynieść jak największe zyski z takiego tytułu. 



Wydawcy takich gier badają nas graczy, wprowadzając pomalutku pewne mechaniki, które mają na celu, albo sprawdzenie na ile my gracze im pozwolimy albo, które mają krok po kroku przygotować nas do mikrotransakcji w naszych ulubionych tytułach. Tak aby wydawało nam się, to całkowicie naturalną ewolucją. Wydawcy wykorzystują przeróżne psychologiczne sztuczki, by skłonić nas do kupna bonusów, czy to ułatwiających rozgrywkę, czy przyspieszające progres w grze lub do kupna jakiś tam upiększaczy broni czy postaci.  Wydawcy dokładnie analizują naszą psychikę i wykorzystują ją przeciwko nam.  Niestety jesteśmy troszkę sami winni takiemu stanu rzeczy. Wydawcy zarabiają na mikrotransakcjach kupę kasy, czyli my gracze kupujemy takie pakiety bonusowe, a jak jest popyt na takie towary, to wydawcy nie omieszkają tego do cna wykorzystać. 



Na naszą obronę mogę tylko rzec, że w wielu przypadkach jesteśmy bezsilni, bo z pewnymi zachowaniami, które mamy zaprogramowane przez naturę, nie wygramy. Jedyna nadzieja, jest w prawie, które powinno się zmienić i bronić naszych interesów i zabraniać takich niecnych praktyk. Pewne kroki już w tym temacie podjęto, ale to stanowczo jeszcze za mało. 

Komentarze