Inner Chains - pierwsze wrażenia

Inner Chains jest grą stworzoną przez studio … No dobra, darujmy sobie wstęp i jakie studio wydało ten tytuł. Ja, na miejscu twórców, nie przyznałbym się do tego tytułu, tak żałosny jest to twór.




Pierwsze informacje jakie pojawiły się w sieci o tej grze, dawały pewne nadzieje, że tytuł ten będzie przynajmniej średniakiem. Pierwsze wideo, w którym pokazano mroczny świat i ogólną graficzną stylistykę, wielu graczom bardzo się spodobały. Mnie jakoś nie bardzo, ale o gustach podobno się nie dyskutuje. Niestety kolejne materiały jakie nam twórcy przedstawiali, coraz bardziej uświadamiały mnie, że tytuł ten nie będzie godny mojej uwagi.

Po uruchomieniu gry naszym oczom ukazuje się intro wprowadzające w fabułę gry. Niestety narracja jest tak zagmatwana, że niewiele zrozumiałem z tego co usłyszałem i zobaczyłem. Autorzy przekombinowali jak dla mnie z tymi pseudo “poetyckimi” dialogami.
Dalej niestety jest coraz gorzej. Drewniana animacja postaci, o walce już nie wspomnę, bo to istna tragedia. Wszędzie napotyka się jakieś niewidzialne ściany i nawet nie mogłem uśmiercić głównego bohatera spadając ze skarpy, by ulżyć mu w cierpieniach egzystencji w tej grze, bo natrafiłem na niewidzialną ścianę. Ruch kamery przy cutscenkach woła o pomstę do nieba. O optymalizacji w tej grze możecie zapomnieć. Gra często się haczy, a spadki animacji, to tutaj norma. Gra od czasu do czasu lubi także wywalić na pulpit.
Jest to chyba najkrótsze “Pierwsze wrażenia” jakie zrobiłem w mojej karierze blogera, ale ten tytuł nie zasługuje nawet na te kilka linijek tekstu. Stanowczo odradzam zakup tej gry.  

Komentarze