Quake Champions zamknięta beta - pierwsze wrażenia.

Witam wszystkich serdecznie. Nadszedł ten dzień, kiedy podzielę się z wami pierwszymi wrażeniami z zamkniętej bety gry Quake Champions. Zapewne wszyscy zastanawiacie się czy nowa odsłona kultowego Quake daje radę i czy nie splamiła honoru legendy? Od razu zaznaczę, że nie jestem wielkim fanem Quake'a, ale to nie oznacza, że nie rozumiem fenomenu tej gry. 


Zacznę od podstawowych informacji. Do wyboru mieliśmy 3 tryby rozgrywki. Deathmatch, Team Deathmatch i Duel. Pierwszych dwóch trybów chyba nie muszę nikomu wyjaśniać. Trzeci tryb polega na walce 1 na 1. Przed rozpoczęciem meczu wybieramy 3 czempionów, którymi będziemy próbować roznieść na strzępy przeciwnika. W zamkniętej becie mieliśmy do wyboru kilka map. Niestety nie jestem do końca pewien ile ich było. Przed rozpoczęciem każdego meczu, pojawiały się dwie mapy i gracze głosowali na jedną z nich. Twórcy dali nam do dyspozycji aż 9 czempionów. Nie udało mi się niestety zagrać wszystkimi. Każda z postaci ma jedną specjalną umiejętność, którą aktywuje się po naciśnięciu klawisza F. I na przykład: możemy rzucić plazmowy granat w przeciwników, lub dokonać śmiertelnej szarży, a jeszcze inna postać przypominająca jaszczura, opluwa swoich przeciwników kwasem. Na nudę na pewno nie będziemy narzekać. Co do map, to fani myślę, że będą zadowoleni. Ich konstrukcja przypomina bardzo mapy z pierwszego Quake'a, którego pokochały miliony graczy. Przejdźmy teraz do rozgrywki. Myślicie, że rozgrywka w nowym DOOMie była szybka? To przy Quake Champions dostaniecie ataku epilepsji. Akcja w tej grze jest na oko, dwa razy szybsza niż w DOOMie. I trzeba mieć niesamowicie szybki refleks i krótki czas reakcji, by nie być ciągle na ostatnim miejscu w rankingu meczu. 



Co do pukawek, którymi będziemy siać zniszczenie i postrach u wrogów, to w grze znalazły się stare dobrze nam już znane i podajże kilka nowych. Niestety nie jestem do tego do końca przekonany, bo jak już wcześniej wspominałem, jakimś wielkim fanem Quake'a nie jestem i nie pamiętam dokładnie jakie pukawki mieliśmy do dyspozycji w pierwszej odsłonie tej gry. Na całe szczęście broń nie znajduje się od razu w naszym wyposażeniu, a jest porozrzucana po całej mapie i aby mieć większe szanse na wygraną, trzeba znać dokładne rozmieszczenie wszystkich broni na mapie. Co do grafiki, to jakiejś rewolucji nie ma, ale jest przyjemna dla oka i ma swój charakterystyczny Quakowy styl. Tytuł ten także jest bardzo dobrze z optymalizowany i na moim sprzęcie gra hula aż miło. Nie dostrzegłem spadków poniżej 60 kletek na sekundę. Średnia to jakieś 80 klatek. I to już koniec moich pierwszych wrażeń z gry Quake Champions. Dla zainteresowanych tylko dodam, że już niebawem startuje otwarta beta. Po więcej informacji kliknijcie tutaj

Komentarze