Koniec czy może początek nowej ery dla konsol?

Śledząc branże konsolową można dostrzec walkę zbrojeń dwóch gigantów. Sony i Microsoft wciąż ulepszają swoje konsole. PlayStation dostało specjalną przystawkę wraz z okularami do VR zwiększającą moc konsoli. Później Sony wydało mocniejszą wersję PS4 i dodało do nazwy Pro. Microsoft tylko patrzył na te wszystkie  działania konkurencji i wydał nieznacznie ulepszone Xbox One S. I czekał jak przyczajony tygrys i ukryty smok, by zaatakować w odpowiednim czasie. Ten czas właśnie nadszedł i całemu światu pokazano Xbox Projekt Scorpio. Konsole, która sprzętowo miażdży konkurencje. Tylko Nintendo nie dało się zwariować w tej walce o cyferki i moc sprzętu i wypuściło konsolkę Switch, która promowana była w sposób najbardziej odpowiedni dla gracza. Czyli promowała dobrą zabawę, a nie jeszcze większe cyferki.


W branży konsolowej za sprawą Microsoftu i konsoli Scorpio znowu zawrzało. Nowy Xbox na to wygląda pozwoli wreszcie na konsoli zagrać w gry w 4K i w ulepszonej grafice. Jak wiemy PS4 Pro miało dać to samo, ale wszyscy wiemy jak wyszło i o pełnym 4K na tej konsoli możemy zapomnieć. Analitycy branży przewidują, iż by Sony mogło godnie konkurować z nową konsolą Microsoftu, będzie zmuszony wydać kolejną ulepszoną konsolę. Analitycy przewidują, że nastąpi to do 2018 roku. Informacja ta, mnie jako gracza strasznie zbulwersowała. No jak to do cholery, muszę znowu kupić nową konsolę. Przecież niedawno kupiłem PS4 Pro.



Analizując dokładnie tę sytuację, Sony ma dwa wyjścia. Wykorzystać swoją mocno ugruntowaną pozycję na rynku i skupić się na tym co najważniejsze w konsolach. Czyli dobrych grach i dobrej zabawie lub podjąć rękawicę w walce o cyferki i stworzyć nowy sprzęt, który będzie mieć lepsze lub podobne bebechy jak konsola Microsoftu. Które działanie podejmie Sony? Ciężko stwierdzić. Ale musi wziąć pod uwagę nastroje graczy, które raczej nie będą najlepsze, kiedy wypuści kolejną konsolę i to tak w krótkim czasie. Niestety drugie działanie w swoim wykonaniu jest o wiele łatwiejsze niż pierwsze. Co może skłonić giganta do pójścia na łatwiznę.




No dobra, ale co nam dadzą lepsze i mocniejsze bebechy, prócz rozdzielczości 4K i ładniejszej grafiki? A no, na to wygląda, że nic więcej. Sony i Microsoft obiecują, że gry będą kompatybilne i będą działać na nowym i starym sprzęcie. Czyli prócz wyższej rozdzielczości i ładniejszej grafiki, nic w mechanice gameplayu się nie zmieni za sprawą mocniejszego sprzętu, który mógłby dać większe możliwości w tym aspekcie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że jakaś gra na PS4 Pro czy Xbox Scorpio ma bogatszą mechanikę gameplayu niż na PS4 lub Xbox One. Są to konsole tej samej generacji i taki zabieg byłby strzałem w kolano. Pamiętacie grę Cień Mordoru? Na PS3 ten tytuł prócz gorszej grafiki także wykastrowano względem PS4 z pewnej mechaniki gameplayu, który PS3 nie dałaby rady uciągnąć. Mowa tu o trybie Nemesis.  Wyobrażacie sobie podobny zabieg w innym tytule na konsole PS4 i PS4 Pro? Bo ja nie.
Nadeszły cieżkie czasy dla konsol, czasy w których konsole będą musiały się określić. Czy nadal będą chciały być konsolami ? Czy może będą próbowały za wszelką cenę gonić postęp technologiczny i PCety?

Komentarze