Nostalgia#4 - Robbo

Już dawno nie było żadnego materiału z serii Nostalgia. Czas to nadrobić. Schyłek świetności Atari 800XL, to wiele bardzo dobrych polskich produkcji. Kiedy małe atari dogorywało polska scena growa, tchnęła drugie życie w tę maszynkę. I właśnie dzisiaj będzie mowa o polskiej produkcji.

Robbo jest grą logiczną wydaną przez firmę LK Avalon. Tytuł ten został stworzony przez Janusza Pelca i wydany 1989 roku na Atari XL/XE. W późniejszym czasie tytuł ten został wydany na inne sprzęty do grania. Między innymi na Commodore 64 i PC DOS. Gra stała się tak popularna, że została także wydana w Stanach Zjednoczonych pod tytułem Adventures of Robbo. Niestety duża popularność Robbo w naszym kraju nie przyniosła wielkich pieniędzy twórcy. W Polsce w tamtych czasach piractwo było wielce popularne i praktycznie legalne. I kupno legalnej kopii gry, graniczyło się z cudem. Przejdźmy do samej gry. 



Gracz sterował tytułowym robotem. Zadaniem naszym było zebranie wszystkich śrubek porozrzucanych po planszy i dostanie się do kapsuły, która nas zabierała na kolejny poziom. W zadaniu tym przeszkadzało nam mnóstwo przeróżnych przeszkadzajek. Ruchomi przeciwnicy, działka, lasery i inne bajery. Nasz robot mógł na planszy znaleźć przydatne przedmioty. Naboje do likwidowania ruchomych przeciwników czy ścian lub gruzów blokujących przejście. Klucze które pozwalały otwierać drzwi, skrzynie, które można było przesuwać czy teleportujące nas lustra w inne miejsca.  Ogólnie było ciekawie i trudno. Niestety Robbo nie doczekało się żadnej oficjalnej kontynuacji. Dopiero w 2000 roku 30 czerwca LK Avalon wydało nową ulepszoną wersję gry na komputery Windows pod tytułem Robbo Millenium. 
I to już wszystko w tej odsłonie serii Nostalgia. Pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnym odcinku. 





Komentarze

  1. dosyc fajna, szkoda tylko, ze przestarzala.

    OdpowiedzUsuń
  2. gra ma swoje lata, ale pamiętam ją jak dziś i dała mi sporo dobrej zabawy :) w sklepie Google na androida można znaleźć sporo amatorskich edycji tej gry.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz