Styx: Shards of Darkness - pierwsze wrażenia

Styx: Shards of Darkness, to druga odsłona trzecioosobowej skradanki autorstwa francuskiego studia Cyanide. Pierwsza cześć zatytułowana Styx: Master of Shadows została dość ciepło przyjęta przez graczy i tylko było kwestią czasu, kiedy pojawi się jej kolejna odsłona. Nie ukrywam, że nie grałem w pierwszą część i miałem pewne wątpliwości czy ohydny, zielony goblin zdobędzie moją sympatię, jako główny bohater. 




Styx: Shards of Darkness mechaniką rozgrywki przypomina Thiefa, ale głównym bohaterem nie jest człowiek, lecz zielony goblin o spiczastych uszach i dość ohydnym ryju. Wydawałoby się, że nie jest to raczej najlepszy wybór na głównego bohatera, ale wystarczyło kilka minut spędzonych z naszym Styxem i zacząłem darzyć sympatią zielonego goblina. Sprawił to jego nieodparty urok i specyficzne poczucie humoru. No dobra urokiem nasz główny bohater raczej nie grzeszy, ale za to nadrabia swoje braki w aparycji czarnym humorem. 





Cichy zabójca.
Nasz goblin jest cichym zabójcą i w otwartej walce, jak zauważyłem nie ma zbyt dużych szans na wygraną. Każde kontaktowe starcie, jak do tej pory przegrałem. Nie oznacza to, że nasz złodziejaszek jest całkowicie bezbronny. Twórcy oddali nam spore pole do popisu w likwidacji przeciwników. Możemy delikwenta zajść od tytułu i zlikwidować szybko, co robi dużo hałasu lub po cichu, co wydłuża czas zlikwidowania oponenta. Ale to niejedyne sposoby pozbycia się przeciwników. Możemy jegomościa zepchnąć z wysokości, spuścić mu na głowę jakiś ciężar, czy otruć zatrutym jedzeniem czy napitkiem. Możemy rzucić w niego strzałką, która ugodzi go śmiertelnie. Jeśli przeciwnicy są w grupie możemy ich uwagę skupić w inne miejsce, rzucając jakimś przedmiotem. Ciekawym pomysłem na odwrócenie uwagi jest także goblinowy sobowtór, którego nasz główny bohater wyrzyguje. Takim sobowtórem możemy przez krótki czas sterować i odciągnąć przeciwników od interesującego nasz obszaru. 
Zwinny złodziejaszek.
Jak przystało na cichego zabójcę i kleptomana nasz Stynx ma kocią zwinność i bez problemów wspina się na ciężko dostępne na pierwszy rzut oka miejsca. Potrafi chować się w cieniu wskoczyć do beczki, skrzyni lub szafy, by się ukryć. Co ciekawe, jak dobrze zauważyłem, nasz goblin może schować się tylko do czerwonych beczek, od taki mały fetysz. Nasz bohater może także ukryć się pod stołem czy wysoko na filarze pod sufitem. Miejsc gdzie możemy znaleźć schronienie jest więcej, ale nie będę ich tu wszystkich wymieniał. Jak na skradankę przystało, po zlikwidowaniu przeciwnika, ciało jest najlepiej schować, by nie zaalarmować pozostałych strażników. Ukryć ciało możemy w skrzyni lub w szafie. Zwłoki możemy także najzwyczajniej wyrzucić w przepaść. Z elementów skradankowych mamy także w grze mechanikę chowania się za osłonami, do których nasz goblin przylega i może się wychylać. Uważać trzeba także, by nie narobić hałasu potykając się o rożne przedmioty, które mogą zrobić niezły rumor. 



Stynx rzemieślnik. 
Nasz goblin ma także smykałkę do tworzenia rożnych przedmiotów nie ma chyba tego dużo, jak do tej pory miałem możliwość stworzenia ze znalezionych materiałów tylko strzałki. Do tworzenia przedmiotów jest potrzebny ala stół rzemieślniczy. Jestem ciekaw, jak dalej twórcy rozwiną tę mechanikę. 
Mroczy świat fantasy. 
Pierwszą lokację jaką miałem przyjemność odwiedzić jest wyjątkowo mroczna. I wszystko na to wskazuje, że klimat ten będzie dalej kontynuowany w dalszych poziomach. Pierwsza lokacja, to jakieś podtopione miasteczko lub wybudowane nad jakimś akwenem. Łatwo naszego bohatera jest utopić w zimnych, wodnych czeluściach i trzeba uważać gdzie się stąpa. Grafika jest przyjemna dla oka, choć szału nie robi i mogłaby być ciut lepsza, ale przynajmniej nie sprawia problemów z wydajnością tego tytułu. 
Na razie, to wszystko. Jeśli jesteście zainteresowani kolejnymi materiałami z Styx: Shards of Darkness dajcie znać w komentarzach.  










Komentarze