Mass Effect: Andromeda - pierwsze wrażenia

Od 16 marca abonenci Origin Access mogą testować przed premierą  dziesięciogodzinną wersje próbną gry Mass Effect: Andromeda. Jeśli jeszcze nie korzystacie z tej usługi, to gorąco ją polecam. Nie tylko będziecie mieć dostęp do coraz to szerszej oferty growej całkiem niezłych tytułów za niewielki abonament, ale także wcześniejszy dostęp do niektórych gier w wersji próbnej. Ok, reklamę Origin Access już mamy za sobą, teraz czas na pierwsze wrażenia z Andromedy. 


Mass Effect: Andromeda, to już czwarta część serii RPG-ów akcji osadzona w przestrzeni kosmicznej. Za produkcję Andromedy odpowiedzialne jest studio BioWare w Montrealu. Fabuła gry rozgrywa się wiele lat po wydarzeniach z poprzednich części i nie jest powiązana z przygodami komandora Sheparda. W skrócie o fabule. Mamy do wyboru dwóch bohaterów, kobietę i mężczyznę, którzy uczestniczą wyprawie do tytułowej Galaktyki Andromedy. Ich zadaniem jest zbadanie nowego świata i odnalezienie nowego domu. Oczywiście już na samym początku wszystko idzie nie tak i napotykamy na szereg niesprzyjających nam wydarzeń. Po wylądowaniu na obcej planecie szybko dowiadujemy się, że nie jesteśmy na niej sami, a ich mieszkańcy nie darzą nas zbytnią sympatią. 




Przepiękna obca planeta
Zacznę od razu od rzeczy, która najbardziej mi się rzuciła w oko. Czyli od grafiki i walorów wizualnych. Jak ktoś z was śledzi moje posty na FB wie, że ogrywam aktualnie drugą część Mass Effect. Przepaść między tymi dwoma tytułami jest ogromna, ale w sumie to nic dziwnego. Tytuły te dzieli aż około 7 lat, to w elektronicznej growej rozrywce lata świetlne. Ale nie tylko grafika się zmieniła. Ogromny postęp także zaszedł w przedstawieniu akcji i w reżyserii  cutscenek. Andromedę ogląda się jak bardzo dobry film, który powoduje opad szczeki. Sceny są tak dynamiczne, a ruchy kamer tak dobrze odwzorowane, że wielokrotnie wzdychałem zachwytu. Niestety takie walory wizualne są obarczone dość sporymi wymaganiami sprzętowymi, a optymalizacja może nie jest najgorsza, ale zostawia jeszcze ciut do życzenia. W niektórych momentach miałem dziwne spadki animacji, nigdy poniżej 30, częściej spadki były w granicach 40, a gra działała średnio w 50. Czyli jak sami widzicie nie jest najgorzej. W internecie można znaleźć także informacje, że animacje postaci kuleją i często zdarzają się śmieszne glicze. Ja na razie grając ponad godzinę, żadnych problemów z animacjami nie dostrzegłem. Ale może jeszcze wszystko przede mną. 




Tworzenie bohatera
Jak na grę PRG przystało, Andromeda daje nam możliwość stworzenia własnego bohatera. Edytor postaci robi całkiem niezłe wrażenie i możemy naszą postać praktycznie dowolnie modyfikować. Pobawiłem się trochę tymi opcjami, ale nie jestem zwolennikiem powiększania ust czy zmieniania wysokości brew. Zawsze po takich zabiegach moja postać przypomina małego potworka i skorzystałem już przygotowanego przez twórców szablonu postaci.  
Minusy Andromedy   
Nowy Mass Effect niestety nie uchronił się przed kilkoma wadami. Jak do tej pory dostrzegłem dwie, które najbardziej mi dokuczały. Niestety w Andromedzie zmieniono mechanikę chowania się za osłonami. Teraz nasz bohater automatycznie kuca przy osłonie, do której się zbliży. Jest to jak na razie dla mnie mało intuicyjne, ale może to kwestia przyzwyczajenia, ale uważam, że mechanika chowania się za osłonami w poprzednich częściach była lepsza i dawała większa kontrolę nad postacią. Kolejny minus do brak polskiego dubbingu. Wiem, że wielu z was na pewno narzekała na polską wersję w dwójce, ale nie sposób jest ogarnąć napisy w trakcie walki czy jakiś dynamicznych akcji. Jak na złość w takich sytuacjach postacie się rozgadują. I albo skupiamy się na walce albo przystajemy i czytamy, to co nasi towarzysze mają do powiedzenia.




Plusy Andromedy
Jak już wspominałem o minusach, to wypada także coś wspomnieć o plusach. Jak już wcześniej wspominałem, dużym plusem jest oprawa audio wizualna. Grafika zapiera dech w piersi. Po wylądowaniu na obcej planecie nie mogłem się nacieszyć widokami. Co chwila się zatrzymywałem i podziwiałem tajemniczą planetę i jej faunę i florę. Na ogromny plus jest także filmowość cutscenek, które ogląda się jak dobry film. Co do fabuły, to jak na razie nie mogę się wypowiedzieć, ale początek gry, to sporo akcji i na nudę nie możemy narzekać.

I to jak na razie koniec moich pierwszych wrażeń z gry. Idę dalej ogrywać Andromedę. 


  

Komentarze

  1. To już jutro będzie ten dzień. cieszysz się?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dziecko :) ale poczekam na kupno tej gry. Musze najpierw przejść dwójkę i trójkę. I może przez ten czas trochę stanieje ten tytuł, bo jak dla mnie dwie stówy to sporo jak na grę. Ostatnio ceny powariowały gier na PC.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz