Nintendo Switch

Firmę Nintendo szanuje za całokształt swojej działalności. Dała nam przecież dzielnego hydraulika, który zapisał się w kanonie gier jako klasyk i najbardziej rozpoznawalna postać w branży elektronicznej rozrywki. Ale niestety Nintendo coś nie ma ostatnio szczęścia do konsol. Choć trzeba przyznać, że z upartością maniaka wciąż próbują nam sprzedać swoje dziwactwa.



O konsoli Nintendo Switch  wiemy już nawet sporo. Znamy jej cenę i dzień kiedy zadebiutuje i zaszczyci nasz rynek swoją obecnością. Wiemy w jakie gry będziemy mieli możliwość zagrania na start konsoli. Jest tylko jedno pytanie. Czy gracze będą chcieli ją kupić? 


Nintendo w naszym kraju nigdy nie było jakoś szalenie popularne. Szefowie koncernu zauważyli to także i jakoś za specjalnie nawet nie starali się, by to zmienić. Obstawiam, że w Polsce Switch jakieś wielkiej sprzedaży raczej nie będzie miało. I to nie dla tego, że polscy gracze mają niechęć do Nintendo. Na niewielką sprzedaż konsoli będzie składać się kilka czynników. 
Pierwszy, to wysoka cena konsoli. Około 1500 złotych za mobilną konsolkę, którą będziemy mogli podłączyć do telewizora, to jak dla mnie stanowczo za dużo.  
Drugi czynnik, to bardzo mocno osadzone na rynku dwie już dostępne konsole z mnóstwem tytułów do ogrania. Mowa tu oczywiście o PS4 i XBO. Nintendo zapewne nie chce konkurować z nimi i w sumie dobrze, bo już na wstępie jest na przegranej pozycji. Switch nie może konkurować pod żadnym względem z konsolą Sony czy Microsoftu. A na pewno nie w aspekcie sprzętowym i możliwościami graficznymi. A więc czym chce nas zaskoczyć Nintendo?




Oglądając kilka materiałów filmowych, który jeden jest przedziwny i na pewno nieskierowany do europejskiego gracza, wynika, że Nintendo skupia się najbardziej na graniu ze znajomymi w multiplayerze. Czy to na podzielonym ekranie lub w sieci. Oczywiście jest także bardzo mocno akcentowany aspekt mobilności i grania gdziekolwiek zapragniemy. W domu, na boisku, na imprezie czy w samolocie. Jest to dość ciekawy na pierwszy rzut oka pomysł. Wyobraźcie sobie. Gracie w swój ulubiony tytuł w domu na dużym telewizorze. Nagle wasz pies chce siusiu i musicie z nim wyjść na spacer, żeby załatwił swoje potrzeby. Odłączacie konsolę od stacji i staje się mobilną konsolą. Teraz możecie wyjść z psem na spacer i dalej beztrosko grać w swoja ulubioną grę. Brzmi wspaniale. Choć nie sądzę, żeby ktokolwiek idąc z psem na spacer zabierał ze sobą konsolę, nawet jeśli jest niewielkich rozmiarów i przeznaczona do mobilnego grania. Granie w autobusie czy w tramwaju w drodze do pracy czy do szkoły, to rozumiem. Ale wychodząc z psem na spacer, to ja skupiam się na tym, by czegoś mi nie zeżarł lub nie wdał się w konflikt z innym przedstawicielem swojego gatunku, a nie na graniu. 



Kolejną dość ciekawą i intrygującą rzeczą są pady, które chyba będą działać coś na zasadzie ruchowych kontrolerów. A przynajmniej na to wskazuje jedna z reklam jaką wrzuciło Nintendo do sieci.  
Przejdźmy do aspektów technicznych Nintendo Switch. Konsola będzie pracować w dwóch trybach. Mobilnym i stacjonarnym. Procesor graficzny, to Tegra X1 w architekturze Maxwell. Gry będą zapisywane na specjalnych kartridżach. Ekran konsoli to 6,2 cala. Tryb stacjonarny będzie wyświetlał grafikę w 1080p, a przechodząc na tryb mobilny, wyświetlacz konsolki będzie przechodził na rozdzielczość 720p. W trybie mobilnym częstotliwość procesora będzie automatycznie zwalniana o połowę, by wydłużyć czas pracy na baterii, która i tak nie jest oszałamiająca i ma wynieść od 2,5 do 6 godzin. Niestety na materiałach wideo widać, że przechodząc na tryb mobilny, klatki animacji dość znacznie spadają z braku mocy obliczeniowej procesora, który został o połowę wykastrowany z mocy. 
Przejdźmy teraz do najważniejszej rzeczy, czyli do gier. Wielu wydawców zaoferowało się współpracować z Nintendo i tworzyć gry na Switcha. Jak będzie w rzeczywistości, to się  okaże w niedalekiej przyszłości.  W tytuły jakie powinniśmy zagrać w dniu premiery lub jakiś czas po premierze, to: 
The Legend of Zelda: Breath of the Wild,
Splatoon 2,
Super Mario Odyssey,
Sonic Mania,
Mario Kart 8 Deluxe,
Puyo Puyo Tetris,
Super Bomberman R,
Xenoblade Chronicles 2,
ARMS,
1-2 Switch,
Fire Emblem Warriors,
FIFA,
The Elder Scrolls V: Skyrim,
Dragon Quest X, Dragon Quest XI, Dragon Quest Heroes 1 oraz 2,
Project Octopath Traveler,
NBA 2K18.
Większość tytułów, to dobrze znane serie gier wielkiego N. Niestety niewiele gier od innych wydawców. Czy to się zmieni? Okaże się już 3 marca w dniu premiery konsoli. Martwi mnie niestety polityka Nintendo w związku z sieciowymi usługami, które na początku będą za darmo, ale kilka miesięcy po premierze konsoli będą już płatne. Czyli, żeby zagrać po sieci będziemy musieli płacić abonament. Niestety Nintendo nie podało jeszcze ile będziemy musieli za tą usługę płacić. By zachęcić graczy do wykupienia abonamentu, wielkie N będzie raz w miesiącu dawało możliwość abonentom zagrania "za darmo" w jeden klasyczny tytuł. Niestety tytuł nie będzie przechodził do biblioteki gracza. Po miesiącu tytuł taki znika i pojawia się nowy, w którego będziemy mogli grać przez miesiąc. I tak w kółko. Jeśli jakiś tytuł nam się spodoba i nie zdążymy się nim nacieszyć przez miesiąc lub nie zdążymy go przejść do końca, to łaskawe N da nam możliwość taki tytuł najzwyczajniej kupić. 

I to już wszystkie informacje na temat Nintendo Switch. Trzymam kciuki za Nintendo, by im się udało przekonać graczy, że ich nowy produkt, to najlepsze rozwiązanie na mobilne granie ze znajomymi.   






















Komentarze