For Honor - pierwsze wrażenie z zamkniętej bety.

Gdy na polu walki trup ściele się gęsto, a śmierć zagląda ci w oczy. Miecz spływa krwią przeciwnika. Czujesz palący ból od strzały, która tkwi głęboko w twoich trzewiach. Patrzysz na swój oddział, który zaraz zostanie rozbity na krwawą miazgę. Śmiertelnie zmęczony, ranny opierasz się o swój miecz wbity w ziemię. Zapada cisza, słyszysz tylko swój ciężki oddech i szybkie bicie serca. W oddali dostrzegasz wojownika, który w triumfie i chwale rozbija tarcze, miażdży i wbija w ziemię twoich pobratymców. Zbliża się do ciebie. W szale wojennym podnosi wysoko miecz, by zadać ostateczny cios. Myślisz, to nie może tak się skończyć. Ostatkiem sił unosisz miecz i blokujesz śmiertelny cios. Przeciwnik traci równowagę, ale zaraz ją odzyskuje i odskakuje do tyłu. Stajesz na przeciw wrogiemu wojownikowi. Widzisz jego zaskoczenie. Myślał, że łatwo pójdzie. Nagle rzuca się w twoim kierunku, unosi szybko miecz, ale ty jesteś gotowy i wasze miecze ze szczękiem metalu uderzają z takim impetem o siebie, że aż iskry poszły. Zdyszani, szykujecie kolejny atak. Z okrzykiem, za honor i napieracie na przeciwnika. 


Jeśli macie już za sobą ten przydługawy wstęp, który miał na celu uświadomić wam, jak mocno wkręciłem się w tę grę, to teraz przejdźmy do konkretów. For Honor, to kolejny tytuł  studia Ubisoft Montreal. Studio ma w swoim dobytku takie hity, jak: FarCry oraz Assassin's Creed. Tak wiem, że ostatnio te marki utknęły na mieliźnie, ale jednak nie można nie docenić ich i tego co dokonały i jakie innowacje wprowadziły do świata gier. Ale nie o tych seriach chce opowiadać. Przejdźmy do For Honor. Tytuł ten osadzony jest w średniowiecznych realiach, a przynajmniej wskazuje na to stylistyka gry. Zamki, rycerze itp. Akcja gry jest ukazana z trzeciej osoby, czyli przez około 90% gry będziemy patrzyli na plecy naszego dzielnego wojownika. Rozgrywka skupia się na walkach nieustraszonych wojów w potyczkach sieciowych. Czyli nie uświadczymy tutaj jako takiej fabuły, a tylko czysty multiplayer. Oczywiście będą dostępne jakieś misje dla pojedynczego gracza, ale będą to misje, jak w Rainbow Six: Siege. 
Przejdźmy do wojowników, którymi będziemy siać grozę w sercach wrogów i łamać, obcinać i miażdżyć ich kości. Do wyboru będziemy mieć trzy frakcje. The Chosen - japońscy samurajowie, The Legions - europejscy rycerze i The Warborn - skandynawscy wikingowie. Na samym początku będziemy wybierać jedną z frakcji, którą będziemy reprezentować w sieciowych zmaganiach. Ale nie bójcie się. Początkowy wybór ten, nie uniemożliwi nam grania innymi wojownikami. Jedynie na mapie świata będziemy reprezentować daną frakcję już wcześniej wybraną. Podczas starć z innymi graczami, będziemy mogli wybierać z pełnego wachlarza wojowników. 
Ciąg dalszy nastąpi... 

Komentarze