Awaria Origin

Elektroniczna dystrybucja gier na dobre zakorzeniła się w branży i chyba większość graczy już do tego sposobu uzyskiwania dostępu do gier się przekonała. Ostanie wydarzenia jakie mnie spotkały z cyfrową dystrybucją jednak trochę mnie zaniepokoiły. 


Jeśli śledzicie mój fanpage na FB, to wiecie, że ostania aktualizacja platformy Origin coś narozrabiała na moim komputerze i przestała wyświetlać moją bibliotekę gier. Nie działa praktycznie cała platforma. Nie da się nic zrobić. Całe szczęście, że można z plików exe uruchomić gry. Przynajmniej do czasu aktualizacji,  którejś z gier z mojej biblioteki. Jest duża szansa, że Origin jej nie zaktualizuje, a do uruchomienia będzie potrzebna najnowsza wersja gry. 
Podejrzewam, że także napotkam na spore problemy gdy kupię wersję pudełkową i trzeba będzie wpisać w Origin klucz produktu, bo i tak funkcja odmówiła mi wczoraj posłuszeństwa. 
Nie byłem nigdy zagorzałym zwolennikiem cyfrowej dystrybucja, ale także nie byłem jej przeciwnikiem. Niestety wczorajszy incydent skłonił mnie do pewnych przemyśleń, które niestety nie napawają  mnie optymizmem.  Platformy takie jak Origin, Steam czy Uplay są podatne na wiele czynników, które mogą spowodować brak możliwości odpalenia gier, które mamy w swojej bibliotece. Nie mówię już o takich zagrożeniach jak: awarie serwerów czy atak hakerów.  Ale bardziej przyziemnych. Na przykład skopanej aktualizacji platformy, która uniemożliwi nam odpalenie gier, które zakupiliśmy .  Dystrybucja cyfrowa to spora wygoda i także spore oszczędności w portfelu za sprawą  częstych promocji. Niestety i także spore ryzyko, że kiedyś możemy nie odpalić swoich gier z bliżej nieokreślonych przyczyn. 

Komentarze