Mirrors Edge Catalyst Closed Beta - pierwsze wrażenia

Nie będę ukrywał, że pierwsze Mirrors Edge mnie nie zachwyciło. Odbiłem się od tej gry jak główna bohaterka Faith od ściany wykonując swoje akrobatyczne wyczyny. Może to za sprawą poziomu trudności, a może mojego słabego sprzętu, który nie uciągnął tego tytułu w należytej płynności. Jednakże tytuł ten zebrał pochlebne i dobre recenzje i postanowiłem sprawdzić jak prezentuje się druga cześć tej gry. 


Miałem szczęście i Mirror's Edge: Catalyst zagrałem przed premierą w zamkniętej becie. Tytuł ten ukaże się na świecie 7 czerwca, a w Polsce 2 dni później, a więc twórcy mają niewiele czasu na poprawę ewentualnych błędów, które pojawiły się podczas testów. Zacznijmy od grafiki i optymalizacji. Na cutscenkach gra prezentuje się nadzwyczaj okazale. Niestety płynność zostawia wiele do życzenia i bardzo często zdarzają się mikro przycięcia. Gdy już skończy się cutscenka, czar pryska jak mydlana bańka. Grafika przestaje być filmowa i odnosi się wrażenie, że jest ciut gorsza od tego co przed chwilą oglądaliśmy. Podczas rozgrywki płynność także zawodzi i mam nadzieję, że optymalizacja w finalnym produkcie zostanie poprawiona. Największym rozczarowaniem w aspekcie grafiki, to widok ulic, który posiada słabej jakości tekstury i na których niewiele się dzieje. Reszta nie odbiega od tego co widzieliśmy w poprzedniej części i  miasto ma nadal ten sam niepowtarzalny dizajn. Przejdźmy teraz do samej rozgrywki, która jest stanowczo łatwiejsza niż w pierwszej części. Wykonywanie akrobacji i wspinanie się po ścianach jest o wiele łatwiejsze. Dla hardcorowych graczy może być to minus, ale dla mnie to duży plus. Dla jeszcze większego ułatwienia twórcy dodali latającą czerwoną smugę światła, która wskazuje graczowi drogę. Pomysł ten dość znacznie ułatwia w orientowaniu się gdzie dalej mamy się udać. Dla starych wyjadaczy jest to kolejny minus, niepotrzebne ułatwienie rozgrywki.






Inteligencja przeciwników, to chyba najsłabszy aspekt gry. Są tak tępi i niezdarni, że pokonanie ich nie jest żadnym wyzwaniem. Ataki ich są niezdarne i paralityczne. Odnosi się  wrażenie, że każdy atak przeciwnika, to przydługa animacja, która musi dobiec końca nawet jeśli nie ma to żadnego sensu. W praktyce wygląda to tak: przeciwnik rozbiega się, zamachuje się pałką na naszą postać, gdy my kilka sekund temu uskoczyliśmy w bok lub w tył i jesteśmy już kilka metrów od przeciwnika. Wróg rozgląda się chaotycznie w prawo i w lewo szukając nas nawet jak stoimy zaraz na wprost niego. W grze mamy system rozwoju postaci, który jest zobrazowany za pomocą drzewka umiejętności. Na ten temat niestety nie mogę się wypowiedzieć, bo nie zagłębiałem się w niego. Czas na małe podsumowanie. Tytuł ten graficznie nie jest żadną rewolucją. Wygląda ładnie, a dizajn Szklanego Miasta nadal zachwyca swoja stylistyką. Niestety optymalizacja kuleje. Podczas cutscenek mamy rwanie animacji, a podczas rozgrywki widać spadki animacji. Inteligencja przeciwników, a w sumie jej brak, to najpoważniejszy problem tej produkcji. Także bardziej doświadczeni gracze będą narzekać na poziom trudności i niepotrzebne ułatwiacze.  

Komentarze