Layers of Fear - pierwsze wrażenia

Layers of Fear jest kolejną produkcją polskiego studia Bloober Team. Tytuł ten jest pierwszoosobowym horrorem, w którym wcielamy się w obłąkanego malarza próbującym dokończyć dzieło swojego życia. 


Akcja gry dzieje się XIX wieku i opowiada historię nie do końca zdrowego na umyśle malarza, który próbuje dokończyć dziełko swojego życia, którym jest tajemniczy obraz
Mechanika gry opiera się na eksplorowaniu pomieszczeń opuszczonego domu i wchodzenie w interakcję z przeróżnymi przedmiotami. Fabułę gry poznajemy dzięki porozrzucanym gdzieniegdzie listom, notatkom i chorym wizjom naszego głównego bohatera. Prowadzenie fabuły za pomocą znajdowanych listów i notatek zawsze u mnie budziły pewne obawy, czy oby przypadkiem nie będą one wpychane bezsensownie gdzie popadnie po lokacjach. Moje obawy były bezpodstawne i twórcy poradzili sobie z tym wzorowo. W grze będziemy znajdować liściki od zaniepokojonej żony zachowaniem męża, gdzie na końcu znajdziemy "P.S. Kocham Cię". List od firmy zajmującej się likwidacją szkodników, w którym nie życzą sobie gróźb pod swoim adresem, skrawków gazet, z których dowiemy się o tragicznych wydarzeniach, czy tajemniczych napisów na ścianie. Więcej nie będę zdradzał, bo nie chcę popsuć wam zabawy spoilerami. 



Mechanika straszenia działa na tak zwanych jumpscare. Czyli na nagle wyskakujących na nas obiektach lub nagłych zdarzeniach, które doprowadzają gracza do zawału. Na początku miałem obawy, co do takiego sposobu straszenia, ale jakoś ich wykonania jest bardzo dobra. Akcje nie powtarzają się, są różnorodne i naprawdę przerażające
Wyobraźcie sobie opuszczony stary dom, w którym panuje półmrok, a gdzieniegdzie całkowita ciemność. Za oknem burza, błyskawice od czasu do czasu rozświetlają swoim blado trupim światłem puste lokacje. Cienie drzew przedzierają się przez okna i padają na ściany i podłogi swoimi niepokojącymi kształtami. Nagle zauważasz otwarte jedno okno, za nim ścianę i jakiś tajemniczy napis, którego wcześniej nie było. Ciekawość bierze górę i powoli zbliżasz się do niego. Nagle z hukiem okno zamyka się, a ty dostajesz zawału. Albo jeszcze inna sytuacja. Jesteś w holu, wszędzie panuje ciemność. Nagle słyszysz jakiś rumor w sąsiednim pokoju. Wchodzisz do niego, rozglądasz się dookoła. Przy małej biblioteczce zauważasz przewróconą drabinę. Zapewne, to ona narobiła tyle hałasu, ale jak się sama przewróciła? Na to pytanie nie dostajesz odpowiedzi. Zauważasz na samym końcu pomieszczenia dziwny obraz. Chcesz mu się bliżej przyjrzeć i podchodzisz do niego wolnym uważnym krokiem. Rozglądasz się dookoła, czy przypadkiem coś się nie czai po kątach. Kiedy jesteś już wystarczająco blisko obrazu żeby na spokojnie go obejrzeć. Nagle pod tobą zarywa się podłoga i spadasz w dół do piwnicy. takich momentów jest bardzo dużo i każdy o mało nie doprowadził mnie do zawału. 



Oprawa audio wizualna stoi na wysokim poziomie. Gra działa na silniku Unity 3D i twórcy w pełni wykorzystali potencjał drzemiący w nim. Grafika jest pełna szczegółów. Każdy obiekt jest doskonale odwzorowany. Muzyka i odgłosy budują mroczny i niepokojący klimat. Słowa nie oddadzą tego w pełni, to trzeba zobaczyć i usłyszeć. Jedynie do czego mogę się przyczepić, to w niektórych przypadkach gra traci płynność i klatki spadają do nieprzyjemnych dwudziestu trzech.  Zdarza się do bardzo sporadycznie i nie przeszkadza w rozgrywce, ale widać, że przydałaby się lepsza optymalizacja tego tytułu.  

Podsumowując. Grę z czystym sumieniem mogę polecić miłośnikom chodzonych horrorów, którzy nie boją się zabrudzić pampersa. Odradzam tę grę ludziom, którzy mają problemy z sercem. 



Komentarze