Tom Clancy's Rainbow Six Siege - pierwsze wrażenie


Rainbow Six Siege od samego początku budziło u mnie mieszane uczucia. Pierwszy materiał napawał optymizmem i nadzieją. Alfa testy, to zderzenie ze ścianą rzeczywistości. Masa błędów, problem z serwerami i okrojona grafika. Beta testy nie poprawiły sytuacji i nadal gra borykała się z problemami serwerowymi. Kolejnym zdawałoby się gwoździem do trumny, była informacja od Ubi, że tytuł ten nie będzie miał kampanii fabularnej dla pojedynczego gracza, a tylko tryb multiplayer. Wszystko to sprawiło, że przestałem oczekiwać dnia premiery tego tytułu. 


Dopiero po kilkunastu recenzjach i po około 20 dniach od premiery, postanowiłem temu tytułowi dać szanse. Czy Rainbow Six Siege zasłużył na moje zaufanie ? Stanowczo tak, ale nie obyło się bez kilku zgrzytów. 

Taktyka i gra drużynowa
Wszyscy fani Tęczowych chłopców mieli ogromne nadzieje, że gra nie okaże się kolejnym zręcznościowym shooterem, ale grą przesiąkniętą taktyką i kombinowaniem, jak najlepiej podejść przeciwnika. Nie wiem czy wszystkich ten tytuł w tym aspekcie zadowolił, ale mnie na pewno tak. Wtargnięcie na hura zawsze kończy się szybką śmiercią i bez taktycznego podejścia całej drużyny jest bardzo ciężko wygrać. Komunikacja głosowa, to bardzo ważny element rozgrywki, ale dla małomównych graczy także twórcy coś przygotowali i drużynie i tacy gracze mogą także się przysłużyć do zwycięstwa, nawet po swojej śmierci. Mecz jest podzielony na dwie fazy: przygotowania i walki. Podczas przygotowania atakująca strona ma za zadanie wyśledzić cel misji i przeciwników za pomocą małych dronów. Strona broniąca się, musi zabezpieczyć jak najlepiej teren przed wtargnięciem intruzów. Do tego celu twórcy oddali szereg zabawek i narzędzi. Po zwykłe zabijanie deskami okien i wejść po zmyślne pułapki czy elektroniczne zagłuszacze dronów. Twórcy oddali do dyspozycji graczy kilkunastu operatorów. Każdy z nich ma unikalne umiejętności i zabawki, którymi będzie się posługiwał. Umiejętny dobór i wykorzystanie swoich operatorów jest kluczem do sukcesu. Operatorzy są podzieleni na atakujących i broniących, a ich umiejętności dobrane do ich ról. Czyli operator atakujący ma zabawki, które pozwalają unieszkodliwiać pułapki czy rozbijać fortyfikacje, a broniący mają umiejętności i narzędzia pozwalające im jak najlepiej przygotować obronę. O taktykach stosowanych podczas gry mógłbym opowiadać godzinami. Praktycznie każdy mecz wygląda inaczej i w każdym odkrywa się coś nowego, jakąś nową taktykę lub sposób na zaskoczenie przeciwnika. Ważne jest, by narzucić swój styl gry przeciwnikowi i by to on dostosował się do twoich reguł gry. 



Małe, duże zgrzyty
Niestety nie obyło się bez zgrzytów i błędów w grze. Chyba najbardziej denerwującym bugiem, błędem gry jest przycinanie się postaci. Nie wiem czym dokładnie jest to spowodowane. Lagami czy może jakimś innym błędem, ale kilka razy zdarzyło mi się, że moja postać "zaklinowała się" i nie mogłem się nią ruszać. Trwa to zazwyczaj kilka sekund, ale te klika sekund, w niektórych przypadkach  decyduje o życiu lub śmierci mojej lub całej drużyny. Niestety zdarzają się jeszcze małe problemy z łącznością serwerów i dołączenia do meczu. W grze zauważyłem także kilka błędów graficznych, typu dorysowujące się elementy otoczenia. 



Podsumowanie 
Komu mogę tę grę polecić? Na pewno nie arkadowym graczom, którzy liczą na zręcznościowy shooter. Tym graczom odradzam ten tytuł. Fanom taktycznego podejścia do strzelania mogę z czystym sumieniem polecić Tęczowych. Niestety w grze znalazło się kilka błędów i nie do końca moim zdaniem pasujących elementów do tego typu rozgrywki, ale i tak jest to solidny kawałek kodu.   



Komentarze