Rainbow Six Siege - Closed Alpha - pierwsze wrażenie


Dzisiaj około godziny 18 ruszyły zamknięte testy alfa gry Raibow Six: Siege. Jakieś trzy dni temu dostałem maila od Ubi z informacją, że zostałem wybrańcem i wezmę udział w owych testach. Czekałem z niecierpliwością na te wydarzenie i w końcu się doczekałem. 


Mam już za sobą jakąś godzinę gry i chciałbym się z wami podzielić pierwszymi wrażeniami. 
Zacznę może od rzeczy, która na pewno Was najbardziej interesuje. Czyli jakie gra ma wymagania i jak się prezentuje wizualnie. Tytuł ten w wersji alfa wymagania ma dość niskie. Gra śmiga w około 100 klatek na sekundę. Tak, dobrze widzicie, 100 klatek na sekundę. Pewnie zastanawiacie się jakiego mam potwora, że gra chodzi tak płynnie? Ano powiem Wam, że potwora nie posiadam, a płynność jest tak duża, ponieważ gra wizualnie wygląda słabo. Większość tekstur jest bardzo niskiej rozdzielczości i gra wygląda jak starsze tytuły z przed 5 lat. 


Niestety twórcy nie oddali jak na razie w opcjach możliwość zmiany ustawień grafiki i wszystkie wskaźniki są N/A.  



Ok, ale przecież grafika nie jest najważniejsza. Przejdźmy do rozgrywki. Na początku bałem się, że Siege będzie kolejną strzelanką typu Battlefield. Szybką rozwałką bez taktycznego podejścia do tematu. A jak jest w rzeczywistości? W wersji alfa mamy do dyspozycji dwie mapy. Samolot i dom. Niestety nie są z byt duże. Jeden tryb rozgrywki dla policjantów (atakujących) i przestępców (broniących). Dla policjantów jest to odbicie zakładnika, a dla bandytów, jak łatwo się domyśleć, próba udaremnienia tego stróżom prawa. Przed rozpoczęciem zabawy mamy do wyboru 5 klas. Dla atakujących: Twitch (postać używająca drony), Ash (ekspertka od ładunków wybuchowych), Sledge (duży koleś z młotem, który odblokuje każdą drogę), Thermite (kolejny ekspert od ładunków wybuchowych, używa ładunków termicznych) i Thatcher (koleś w masce, który posiada granaty EMP wyłączające wszystkie urządzenia elektroniczne). Dla broniących: Rook (postać dostarczająca pancerzy), Smoke (koleś używający granatów gazowych) , Castle (postać stawiająca kevlarowe zapory), Pulse (postać, która na krótki dystans wyczuwa puls przeciwnika) i Mute (członek drużyny potrafiący zakłócać urządzenia elektroniczne). 



Przed rozpoczęciem ataku na obiekt niestety nie uświadczymy z byt wielu taktycznych decyzji. Jedynym naszym taktycznym posunięciem jest wybranie jednego z pięciu miejsc szturmu. Następnie małym jeżdżącym dronem przeszukujemy obiekt ataku. Broniący się rozpoczynają rozgrywkę od wybrania miejsca przetrzymywania zakładnika. I tu także mamy do wyboru pięć miejsc. 



Kolejnym etapem jest zabezpieczenie lokacji przed szturmem. Rozstawieniem kevlarowych osłon, zabicie drzwi czy okien deskami. No dobra przejdźmy do sedna rozgrywki, czyli odbicie zakładnika i obrona przed szturmem. Element ten jest dość dobrze skonstruowany. Atakujący mają spore możliwości wtargnięcia do obiektu, a broniący mogą taktycznie wykorzystać wcześniej rozstawione zapory. Nie ma mowy tu o wtargnięciu czy obrony lokacji na hura i takie posunięcie szybko kończy się śmiercią i przegraną drużyny. Szturmujący mogą przepuścić szybki atak, ale jest to bardzo trudne i muszą znać dokładne lokalizacje przeciwników. Etap z dronami wtedy nabiera dość strategicznego  znaczenia. Czyli nie uświadczymy tu szybkiej akcji pokroju Battefielda. Na pierwszych trailerach ukazujących rozgrywkę widać bardzo duży naciska na rozwałkę otoczenia, której jak na razie nie ma tak dożo jak na zwiastunach. W sumie to i tym lepiej, bo uważam, że co za dużo to niezdrowo. 
Przejdźmy teraz do aspektów technicznych. Nie uświadczyłem jak na razie żadnych błędów utrudniających grę, czy problemów z serwerami. No ok, raz mnie serwer wywalił z gry, a w sumie po skończonym meczu nie połączył do następnego. To chyba jak na razie tyle. Podsumowując. Ubi ma wiele jeszcze do zrobienia. Brak możliwości ustawienia poziomu grafiki może świadczyć o bardzo słabej optymalizacji. Spodziewałem się także po tym tytule większego nacisku na taktykę, ale i tak nie jest najgorzej. 







Komentarze